Nie przepadam za błyszczykami, na codzień używam balsamów/pomadek/masełek do ust, ale chciałam mieć szminkę na jakieś okazję.
Z tego powodu zakupiłam Rimmel Lasting Finish szminkę z kolekcji 15th anniversary i chociaż jest moją pierwszą to napewno nie będzie ostatnią.
Intensywnie napigmentowana szminka nie utrzymuje się zbyt długo na ustach (bez jedzenia i picia do 3 godzin), więc na wszelki wypadek dobrze mieć ją w torebce.
Bardzo dobrze rozprowadza się na ustach.
Nie umiem określić jaki jest to dokładnie zapach, ale pachnie ładnie i tylko czuję go przy malowaniu ust. Lekko nawilża, nie wysusza ust. Zauważyłam, że tylko delikatnie podkreśla skórki.
Mój kolor to nudziakowy karmel zwany boho nude, ale z tej serii jest jeszcze 5 odcieni : muse red, idol red, retro red, rock n roll i my nude.
Nie jest to ciężki mat, ale powiedziałabym, że satynowy.
Opakowanie z plastiku w kolorze jasnego różu. Bardzo eleganckie i podczas zamykania zatyczki można usłyszeć dźwięk kliknięcia, zatem nie otworzy się samo.



Piękne opakowanie i śliczny kolor :)
OdpowiedzUsuńPS Zapraszamy na nasz blog, gdzie trwa rozdanie. Do wygrania zestaw kosmetyków!
Ojj tak. :)
OdpowiedzUsuńczyli całkiem fajny produkt, kolor ładny
OdpowiedzUsuńDokładnie tak. :D
UsuńŁadny jest, aczkolwiek obecnie wolę sięgać po żywsze odcienie :)
OdpowiedzUsuńTo zdecydowanie mój kolor, ale chyba mam już za dużo takich podobnych :p
OdpowiedzUsuńCudny odcień ♥
OdpowiedzUsuń